Strony

sobota, 16 czerwca 2012

Polska gola!

Oglądacie dzisiejszy mecz?! Mam nadzieję, że to zbędne pytanie:)
Ja muszę przyznać, że nie jestem fanką piłki nożnej, co nie zmienia faktu, że nie chciałabym mieć chłopaka piłkarza :P oj wtedy to bym oglądała wszystkie mecze :P
Wracając do tego, że nie jestem fanką piłki nożnej. Nigdy nie mogłam zrozumieć, jak można przez półtorej godziny oglądać 22 chłopaków biegających po boisku za piłką, w tą i z powrotem. To mecze "ważne", takie jak te teraz oglądam, ale tylko te, gdzie walczy nasza kadra:) Pierwszym meczem, który obejrzałam w całości był również mecz z Mistrzostw Europy - Polska : Niemcy. Było to chyba w czasie ostatniego Euro 2008 (wtedy kiedy Niemcy strzelili nam gola w ostatniej minucie). Potem chyba jeszcze oglądałam Polska : Austria. Ale następny mecz obejrzany w całości to dopiero otwarcie Euro 2012 i mecz Polska : Grecja. W obecnej sytuacji nawet nie wypada nie obejrzeć :) W końcu jesteśmy gospodarzami:) Żeby nie było, mecz z Rosją tez obejrzałam:) A dziś szykuję się na walkę z Czechami i bardzo bardzo liczę na naszych chłopców:) (ale akurat w tej drużynie nie widzę swojego przyszłego męża:P)

Do kibicowania zagrzewa mnie ten utwór, który nawiasem mówiąc, a właściwie pisząc, powinien być hymnem naszej reprezentacji: 

Oglądanie meczu będę sobie umilać paluszkami, rodzynkami w czekoladzie, czereśniami i Desperadosikiem :)



Swoją drogą, widziałyście to? Rozwaliło mnie :P hehe
Grupa A – cała prawda

A tymczasem wracam do nauki zarządzania, gdyż w poniedziałek czekają mnie 2 egzaminy:/ Przez godzinę zdążę coś tam jeszcze powtórzyć ;) Tymczasem trzymajmy kciuki za naszych!:)

czwartek, 14 czerwca 2012

O tym, jak obcy przypadkowi ludzie mogą umilić nam dzień:)

Dziś post czysto prywatny i refleksyjny, sporo tekstu, więc się zastanówcie czy chcecie czytać:)

Niby zwykły, a jednak dość przyjemny dzisiejszy dzień (masło maślane:P) dla mnie był:)
To, co chcę dziś napisać nie jest związane z jakąś konkretną tematyką bloga, ale w końcu skoro ja go piszę, to mogę pisać o czym chcę:)
Dziś dostrzegłam, a właściwie zwróciłam uwagę na to, jak inni ludzie potrafią nam umilić zwykły dzień :) 
Rzadko niestety, ale jednak można spotkać na ulicy, w autobusie sympatycznych ludzi:) Ostatnio mam wrażenie jakby los trochę zaczynał się do mnie uśmiechać:) Dziś też miałam 2 dość ciekawe sytuacje:)

Najpierw, rano, jechałam na uczelnię dziwnym małym busikiem. Czytałam notatki, bo miałam dziś kolokwium z rachunkowości. Było trochę ciasno, więc kiedy pewna pani w średnim wieku powiedziała "Przepraszam" myślałam, że po prostu chce przejść. Ale ona chciała mi powiedzieć coś innego.  Ta mini rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

Ona: Przepraszam, pani na maturę jedzie? O której godzinie się zaczyna?
Ja: Niee.. (zdziwiona mega, bo przecież mamy czerwiec, to gdzie tu matury:P z resztą ja rok temu pisałam:))
Ona: A jakiś egzamin? Na którą godzinę pani ma?
Ja: No tak, na egzamin, o 10 mam.
Ona: A jak masz na imię?
Ja: Kasia
Ona: Kasiu, będzie dobrze. Ja się za Ciebie będę modlić. :) 
     i sobie poszła:)

Sami przyznacie, ze dziwna sytuacja trochę, pierwszy raz mi się zdarzyła. Pani w dodatku wyglądała na bardzo sympatyczną osobę, normalną, niezwariowaną i nie miała moherowego beretu:)
Dziwna, aczkolwiek bardzo miła sytuacja, bo dość rzadka w dzisiejszych czasach, ale tak się człowiekowi milej i lżej na sercu robi, jak usłyszy coś miłego, szczególnie od obcych ludzi:) Przynajmniej ja tak mam. 

A dodam jeszcze, że bardzo się obawiałam tego kolokwium, bo to najcięższy przedmiot w tej sesji, no i zaliczyłam:) Jeszcze egzamin mi został, ale najważniejsze, że już jestem do niego dopuszczona:) Myślę, że na niego łatwiej będzie się nauczyć, bo tam tylko teoria, a tu były różne dekretacje i inne obliczenia.

Dziś jeszcze miałam tylko wf, ale poćwiczyłyśmy 10 minut, dostałyśmy wpisy do indeksów (druga i chyba ostatnia piąteczka w tym semestrze:P) i sobie poszłyśmy:) I to już koniec moich zajęć w tym semestrze, teraz zostały mi tylko egzaminy, w poniedziałki i czwartki, do 28 czerwca.

Ale to nie koniec, bo dziś miałam jeszcze jedną nieco podobną sytuację:)
Wyszłam z apteki i szłam już na przystanek autobusowy, więc udałam się do przejścia podziemnego, gdzie zaczepił mnie chłopak, mniej więcej w moim wieku, tak na oko. I stwierdził, że potrzebuje opinii, więc słucham o co mu chodzi, bo myślałam na początku w ogóle, że to jakiś obcokrajowiec, a teraz przecież w Warszawie ich pełno w czasie euro:) A wiecie jaki on miał problem?:) Kazał mi wyobrazić sobie, że mam chłopaka od 3 miesięcy, ale czasem spotykam się też z byłym, i ten obecny mi tego zabrania, i co ja bym zrobiła w takiej sytuacji:) Byłam tak zaskoczona tym, że w ogóle mnie zaczepił i tym, że zadał mi takie pytanie, że nie wiedziałam co mam mu powiedzieć:) A chłopak miał problem, bo jak powiedział 'ma taką sytuację w drugą stronę' tzn. jego kumpel ma taki problem ze swoją dziewczyną, że ona mu zabroniła się spotykać z byłą, ale ich widziała razem, oj skomplikowana sytuacja, sama nie wiem czy ją dobrze zrozumiałam:) No i on szedł właśnie spotkać się z tym kolegą i miał mu coś doradzić, i chłopak nie wiedział co, więc postanowił się poradzić przypadkowo spotkanej dziewczyny:) hehe Zakręcony koleś:)

Dziwne sytuacje, ale przyznam, że to miłe jak się spotykamy z życzliwością ze strony innych.  Potem na samo wspomnienie takich 'spotkań' sama się do siebie uśmiecham i zastanawiam, czemu one miały służyć.
Nie wiem, czemu to się dziś tak złożyło, bo generalnie to mnie ludzie tak nie zaczepiają, 
czasem ewentualnie dzieci:)
A Was zaczepiają (ludzie, nie dzieci:P)? :)

środa, 2 maja 2012

Pyszne ciasto marchewkowe!:)

Hej kochane!

Witam Was majówkowo:) Jeśli u którejś nie ma słońca to właśnie je Wam wysyłam:) Piękniejszej pogody na majówkę nie mogło być:) Co prawda dziś już jest trochę mniej słonecznie, i od jutra ma być małe załamanie pogodowe, ale i tak majówkę mogę zaliczyć do bardzo udanych!:) Aż czuję się wewnętrznie szczęśliwa gdy patrzę na świeżo skoszoną trawkę przed domem, kolorowe tulipany, kwitnące czereśnie i jabłonie:) 'Serce roście patrząc na te czasy!' :D I szczerze Wam powiem, że dzięki temu, albo właściwie przez to nie chce mi się ruszać z domu:P Ani jechać do Warszawy by się z kimś spotkać, ani na zakupy... Dlatego nie skorzystałam ze zniżki w Cubusie chociaż jest kilka rzeczy, które chcę kupić w tym sklepie:) Ale w niedzielę była tak piękna pogoda, że aż żal było tracić na to czas:) Dlatego wzięłam się ostro za rowerek:) W sobotę - 8km, w niedzielę - 23, a wczoraj 50km!:D Jestem z siebie dumna, bo nigdy nie byłam fanką rowerów, a teraz to uwielbiam, i co lepsze oprócz tyłka od siodełka, i rąk od trzymania kierownicy nic mnie nie boli:) Jeśli mam jechać samochodem do sklepu, to rzecz jasna wsiadam na rowerek:) pomijając tą kwestię, to dziś jadę do koleżanki, a jutro ruszamy na podbój Wrocławia:) Wcześniej bardzo się cieszyłam na ten wyjazd, ale teraz to już tak nie do końca.. bo wiem, że jak wrócę to będzie koniec laby i powrót do szkoły, a potem sporo zakuwania... No nic żyjmy chwilą:) Mam nadzieję, że Wasze majówki są również bardzo udane:)

Tak, jak obiecałam jednej z Was (Katasza, tak o Tobie mowa:P) zamieszczam przepis na pyszne ciasto marchewkowe:) Post w moich myślach był od 2 czy 3 tygodni, bo wtedy robiłam to ciasto i uwieczniłam nawet:P ale jakoś ciężko (jak zwykle) było mi się zebrać do przelania tego na bloga.

Koniec ględzenia, podaję przepis, a więc oto i on:)


Najpierw podam listę potrzebnych składników:


  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 1 szklanka drobnego cukru
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu 
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • pół łyżeczki ziela angielskiego
  • pół łyżeczki kardamonu
  • pół łyżeczki soli
  • 2/3 szklanki oleju rzepakowego
  • 4 jajka
  • 2 szklanki posiekanych orzechów + kilka całych do dekoracji
  • szklanka pokrojonych i odsączonych ananasów z puszki
  • 2 szklanki startej na dużych oczkach marchewki

Przepis na krem:

  • 300g serka philadelphia
  • 6 łyżek masła (temperatura pokojowa)
  • 1 i 1/2 szklanki przesianego cukru pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Skoro składniki podane to czas przejść dalej i wyjaśnić, co i jak zrobić:) 

Najpierw wrzucamy do miski wszystkie 'sypkie' składniki tj. mąkę, cukier, sodę, proszek do pieczenia, cynamon, sól, gałkę i zielę. Następnie wbijamy jajka do miseczki i je roztrzepujemy, a potem mieszamy z olejem. Taką 'miksturę' wlewamy do miski z resztą składników. Dodajemy marchewkę, ananasy i orzechy, a potem wszystko mieszamy. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy do niej ciasto i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 175ºC na 40-45 minut.



Kiedy nasze ciasto się piecze, i wypełnia cały dom pięknym zapachem, my zajmujemy się przygotowaniem kremu, który jest bajecznie prosty:) Wystarczy umieścić wszystkie składniki w mikserze i  z jego pomocą wymieszać je na gładką masę:)

Upieczone ciasto wyciągamy z blachy, na kratkę, aby ostygło, potem musimy je przekroić wzdłuż na połowę i przełożyć połową kremu, a drugą połowę wyłożyć na wierzch i udekorować całymi orzechami i posypać cynamonem. Voila, gotowe! Smacznego! :)



Tak właśnie wygląda cały przepis. Przyznam się od razu, że nie ja jestem jego autorką, bo zapożyczyłam go z internetu (ale nie zrobiłam kopiuj-wklej:P napisałam po kolei co robiłam:) ). Zawsze gdy robię ciasto z przepisu po raz pierwszy, robię dokładnie tak, jak w przepisie, a następnym razem wprowadzam modyfikacje, jeśli uważam, ze są potrzebne:)


Także od razu powiem Wam coś o tym:)

1. Po pierwsze nie musicie robić tego ciasta z kremem, równie pyszne będzie bez niego:)
2. Weźcie pod uwagę wielkość blaszki, ten przepis który podałam, to przepis na podwójną porcję, bo ja robiłam w dużej prostokątnej blaszce, ale szczerze mówiąc jeśli ciasto ma być bez kremu jeszcze bym zwiększyła liczbę składników o połowę, oczywiście zachowując te same proporcje:)
3. Zamiast przypraw, które podałam, można użyć po prostu przyprawy do piernika.
4. Zamiast oleju rzepakowego, można użyć każdego innego, gdyż nie zmienia on smaku.
5. Do kremu nie musicie używać serka Philadelphia, także serek z Piątnicy, który widać na zdjęciu jest dobry, a ponadto myślę, że Mascarpone też będzie całkiem fajny:) Ja wymieszałam 2 serki Philadelphia z  1 serkiem z Piątnicy, a ponieważ to było ponad 300g, to odpowiednio sobie przemnożyłam wszystkie składniki:) 
6. Jeśli robicie wersję z kremem to próbujcie, czy nie jest za słodki, bo mój wyszedł zdecydowanie za słodki.. Ale może to moja wina, bo nie miałam cukru pudru, i użyłam zwykłego cukru, ale mieliłam go w młynku do kawy:)
7. Pamiętajcie, że jeśli mała blaszka kwadratowa lub okrągła, to mniejsza porcja składników:)


Podsumowując uważam, że to naprawdę pyszne ciasto, nawet z za słodkim kremem było rewelacyjne:) I nie mogłam przejść koło niego obojętnie :P Krem na wierzchu po kilku dniach nieco zastygł, i utworzył fajną polewę, coś na wzór lukru. No i musicie przyznać, że jest to bardzo proste ciasto, bo jeśli robicie wersję bez kremu, to nawet nie potrzebujecie miksera, tylko wszystko wymieszać dokładnie łyżką, no i nie potrzeba wtedy czasu na stygnięcie ciasta i nie musimy bawić się w przekrajanie go wzdłuż, co nie jest zbyt przyjemną sprawą (przynajmniej dla mnie) :P 

PS Udokumentowałam na zdjęciach cały przepis krok po kroku, jak robiłam, ale myślę, że nikt nie będzie potrzebował aż takiej pomocy, i oszczędzę Wam dodatkowych 25 zdjęć :P


Ech ciasto marchewkowe + latte i już więcej nic mi nie potrzeba :) Może dobre towarzystwo i ładna pogoda  będą się jeszcze pięknie z tym komponować:) 

Bardzo lubię piec ciasta, więc może wkrótce podzielę się innymi przepisami, jeśli jesteście zainteresowane:)
A tymczasem do następnego! Lecę pakować walizkę :)