Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maroko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maroko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 maja 2014

El Jadida

Kolejny punkt wycieczki - El Jadida!

Miasto bardzo ładne, jednak wycieczka po nim była dość szybka. Chyba każde miasto z palmami będzie mi się podobać;) El Jadida jest kurortem wypoczynkowym położonym nad brzegiem oceanu, zamieszkuje ją ok 144tys. mieszkańców. Miasto zostało wybudowane przez Portugalczyków na styl kultury europejskiej i arabskiej na początku XVI wieku. Pod ich kontrolą było aż do drugiej połowy XVIIIw., do momentu kiedy zostało zajęte przez marokańksiego sułtaa. Wtedy to portugalskich mieszkańców ewakuowana i przesiedlono do Brazylii. Mamy tu brukowane uliczki i portugalską architekturę, co tworzy niepowtarzalną atmosferę. Pozostałości portugalskiego miasta zostały wpisane w 2004 roku na listę UNESCO.



Podziemna cysterna z XVIw. Tu kręcono sceny do "Otella" Orsona Welles'a


Jedna z uliczek, z niej właśnie wchodzi się do powyższej cysterny

Kościół zamieniony na hotel, także jakby ktoś chciał pospać w kościele :)

Urocza kawiarnia w sąsiedztwie powyższego hotelu










Te drzwi mnie po porstu urzekły! Piękny kolor!

Tak wygląda chodnik w mieście, uwieczniłam, bo jest zdecydowanie inny niż te w PL.

 W grafice google można znaleźć mnóstwo pięknych zdjęć z tego miasta. Ja niestety miałam bardzo ograniczony czas, i zdjęcia były robione 'w locie' :)

sobota, 3 maja 2014

Essaouira

Okazuje się, że notka ta na moim komputerze czeka już od grudnia, tylko o niej zapomniałam :( Dziś nadrabiamy! Jedziemy do Essaouiry!

Gdy wreszcie dotarliśmy do głównego punktu programu tego dnia - miasteczka, które zwie się Essouira, od razu dało się poczuć zapach ryb z portu, jednego z największych w Maroku.








Miasto znane również pod nazwą As-sawira, zwłaszcza w świecie przewodników książkowych. Z kolei wcześniej nazywało się ono  Mogadorem.  
Essaouira to miasto zaprojektowane przez europejskiego inżyniera, założone w XVIII w., jako port właśnie dla Europejczyków.  Duży wpływ mieli tu Portugalczycy. Charakteryzuje się szerszymi i bardziej regularnymi ulicami niż inne marokańskie mediny. Jest to miasto piratów, festiwali muzycznych, dawna mekka hipisów i miejsce natchnienia pisarzy. Słynie z rzeźbiarstwa w korzeniu tui i w drzewie cedru. Essaouira to raj dla windsurferów, rozciągają się tutaj jedne z najpiękniejszych plaż Maroka. Znajdują sie tu wały obronne  zwane Scala, na których ustawiony jest szpaler masywnych dział z XVIII i XIX wieku.








Główne zabytki tego miasta to właśnie wspomniane już wcześniej wały i forty obronne oraz starówka, zwana mediną. Warto wspomnieć, ze w 2001 roku medina Essaouiry została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Może nie wszyscy wiedzą, co to jest medina. W naszym języku powiedzielibyśmy, że jest to starówka. Tak jak u nas każde miasto ma Stare Miasto, tak arabskie miasta mają medinę.  Jest to stara dzielnica, gdzie mieszczą się bazary, główny meczet i inne ważne budynki miasta. Jest to jednocześnie centrum miasta, tu toczy się życie większości mieszkańców. Tu pracują, mieszkają, bawią się. Największa medina na świecie znajduje się w Fezie, o którym będzie później:)
Ciekawostką może być fakt, że od 1998 roku organizowany jest tu Światowy Festiwal Muzyki Gnawa, który łączy również muzykę jazzu i reagge, przez co zyskał miano marokańskiego Przystanku Woodstock :)



Essaouira to piękne biało-niebieskie miasteczko portowe, aczkolwiek bardzo zaniedbane. Niestety, ale najzwyczajniej w świecie klimat jaki tu panuje ma szkodliwy wpływ na budynki. A z tego co zauważyłam, w Maroku chyba raczej nie przeznacza się zbyt dużych funduszy na ich renowację. Moja koleżanka do tej pory jest zauroczona tym miasteczkiem. Dla mnie wydaje się ono nieco zaniedbane, czasem przerażają widoki niektórych budynków. Chociaż jak zgłębiliśmy się w wąskie, kręte uliczki, widoki dzieci i dorosłych mieszkańców tego miejsca w trakcie codziennych czynności przemawiały do mnie. Czułam, że jestem w zupełnie innym świecie, pośród zupełnie innej kultury i zwyczajów.



Niedaleko głównego placu znajdowały się liczne budki - restauracje. Były o tyle fajne, że przed 'wejściem' do każdej, na stole leżały surowe ryby i owoce morza. Klient wybierał sobie konkretną sztukę i specjalnie dla niego ją przygotowywano. Fajna sprawa, ale ja wystraszona i jeszcze nie przyzwyczajona do zaczepiania przez innych, nie skorzystałam;) Obiad zjadłam w zwykłej restauracyjce w pobliżu, próbując marokańskiej sałatki i słodyczy:)






I na koniec taka ciekawostka. Że niby wszedzie coca cola jest taka sama, ten sam marketing, te same opakowania i w ogóle? A właśnie, że nie, są wyjątki! Coca cola w Essaouirze postanowiła się dostosować do barw miasteczka:




środa, 30 kwietnia 2014

Płynne złoto Berberów

O tym, jak się wyrabia olej arganowy już niewiele pamiętam. Moje zdjęcia są niestety dość słabe, bo mój aparat zmierza w kierunku emerytury, a ja rozglądam się za czymś nowym, bo będę go potrzebować! :) Wspomogłam się kilkoma artykułami i zdjeciami z internetu. To tak słowem wstępu.

Olej arganowy jest nazywany płynnym berberyjskim złotem. Nierzadko też spotkamy się z określeniem 'złoto Maroka'. Olej arganowy jest wytwarzany z oliwek drzewa arganowego, które pokazywałam Wam już wcześniej. Obecnie możemy zauważyć prawdziwy boom na ten olej jako kosmetyk.

O drzewie arganowym

Drzewo arganowe (argania spinosa) jest także nazywane „drzewem życia”. Dorasta do 10 metrów wysokości, a korona drzewa posiada średnicę do 14 metrówRośnie tylko w południowej części Maroka, na równinie Souss, w okolicach Agadiru, i nigdzie więcej. Obszar ten obejmuje ok. 800 hektarów i jest rezerwatem biosferycznym UNESCO. Próbowano sadzić te drzewa także w innych częściach świata, jednak bez skutku. Rośliny przyjęły się tylko w Meksyku, jednak przedwczesna radość naukowców nie miała szczęśliwego finału. Okazało się, że drzewa owszem rosną i się rozwijają, ale nie dają owoców. 

Tak więc z tym drzewem możemy się spotkać tylko w Maroku, i to nawet nie w całym, bo tylko w okolicach Agadiru. By drzewo mogło egzystować i owocować w warunkach pustynnych, musi posiadać korzenie sięgające wody gruntowej i tym właśnie szczyci się drzewo arganowe – jego korzenie dochodzą do 30 metrów głębokości w ziemi. Drzewo żyje i owocuje średnio 150-200 lat, dość często spotykane są egzemplarze około 400-letnie. Owocuje co drugi rok, a w latach szczególnie suchych robi sobie dodatkowo przerwy w owocowaniu. Owoc arganowy jest wielkości małej śliwki, żółtego koloru, a wewnątrz posiada gorzką masę z ok. 3 ziarnami orzecha. Skorupa orzecha arganowego jest 16 x twardsza od skorupy orzecha laskowego.


O produkcji oleju

Olej arganowy jest jednym z najdroższych olejów na świecie, ze względu na jego ograniczoną dostępność oraz pracochłonny proces pozyskiwania. Tradycyjnie olej arganowy tłoczony jest przez kobiety z plemion berberyjskich. Jest to bardzo pracochłonny proces, polegający na na zmieleniu w ręcznych żarnach ziaren owoców drzewa arganowego do oleistej pasty, z której ręcznie wyciska się olej. Ponieważ ziarna trudno otworzyć (a każdy pojedynczy orzech musi zostać otwarty!), zbiera się je wyplute lub wydalone w odchodach przez kozy. Następnie oczyszcza się je, rozłupuje, suszy, praży, dodaje wodę i dopiero mieli. Mówi się, że produkcja jednego litra oleju trwa około 20 godzin. Do wytłoczenia jednego kilograma oleju metodą tłoczenia na zimno potrzeba 3 kilogramy nasion, które uzyskuje się z 30 kilogramów orzechów (tyle zbiorów daje średnio jedno drzewo!). Szacuje się, że rocznie zbieranych jest około 350 tys. ton owoców i ok. 11ml. litrów oleju. W porównaniu,  oleju z oliwek rocznie uzyskuje się ok. 2,4 mld litrów. W ostatnich czasach zaczęto mechanicznie tłoczyć olej, co znacznie skróciło czas produkcji, ale też i pogorszyło jakość oleju. Mimo wszystko wciąż istnieją tradycyjne manufaktury. Właśnie w takiej miałam okazję być w czasie wycieczki.
Olej arganowy jest olejem z pierwszego tłoczenia, tłoczony na zimno z najlepszych nasion. Jest nieco ciemniejszy niż oliwa, z czerwonawym zabarwieniem. Rozróżnia się dwa rodzaje oleju arganowego: ciemniejszy, który może być używany do gotowania (obowiązkowy składnik większości dań marokańskiej kuchni) oraz jaśniejszy – kosmetyczny.


Zastosowanie oleju arganowego

Olej arganowy ma wiele zastosowań w medycynie naturalnej, kosmetyce i pielęgnacji ciała. Używany jest:
  • jako silny antyoksydant przeciwko wolnym rodnikom,
  • w zapobieganiu chorobie Alzheimera i Parkinsona,
  • w zmniejszaniu ryzyka zachorowania na raka piersi, skóry, prostaty,
  • w obniżaniu ciśnienia, poziomu cholesterolu, zmniejszaniu ryzyka zawału serca i miażdżycy,
  • wpływa dodatnio na krążenie krwi,
  • w leczeniu chorób skórnych, trądziku, poparzeń słonecznych,
  • przy problemach z włosami: wypadanie, rozdwajanie, itd.
  • przy problemach z cellulitis,
  • jako środek spowalniający procesy starzenia się, prawdziwy Eliksir Młodości!
  • także wzmacnia włosy i paznokcie
Olej ten znalazł zastosowanie w kremach pielęgnacyjnych, w produktach przeznaczonych do pielęgnacji okolic oczu i ust, mydłach, olejkach przeciwsłonecznych, maseczkach.

Ostrożnie z zakupami

Przy zakupach tego oleju należy zachować czujność, gdyż często wciskany nam jest olej 'w promocyjnej, okazyjnej cenie', jednak nie jest on czystym olejem arganowym, a mieszanką tegoż oleju i innych, no. słonecznikowego czy rzepakowego. Często też jest barwiony dla koloru naturalnymi barwnikami, np. papryką. Taki olej nie ma już tych najcenniejszych wartości. Dlatego jeśli zależy nam na jakości oleju należy zwrócić uwagę na to, czy posiada on certyfikat. Daje to nam gwarancję autentyczności i wysokiej jakości produktu.  

Słodka ciekawostka :)

Z pozostałości po wytłoczonym oleju wytwarza się tak zwaną 'marokańską nutellę' - amlou. Jest to gęsta pasta, o konsystencji wg mnie czegoś pomiędzy gęstym miodem (który notabene jest jednym ze składników) a oliwą, koloru niemalże czekoladowego. Przyznam się, że amlou skradło moje serce i oczywiście zakupiłam słoik do domu :) Jeszcze mam resztki, które spożywam bardzo oszczędnie, bo uwielbiam amlou! W smaku przypomina masło orzechowe. Wspaniale smakuje ze świeżą bagietką. I tak właśnie spożywa się amlou na śniadanie w berberyskich domach.

Kilka moich zdjęć:

 Drzewka arganowe wraz z kózkami akrobatkami:

Manufaktura, gdzie wyrabia się olej arganowy

Kobiety podczas pracy. Przy okazji dały nam wspaniały pokaz śpiewu i gry na łyżkach, talerzach i na czym tylko mogły. Wspaniała atmosfera! 

Tutaj można było zobaczyć, jak wyglądają oliwki arganowe w poszczególnych procesach produkcji (suszone, palone itd.)

W manufakturze również był mały sklepik, gdzie można było kupić arganowe wyroby.
Do mojego koszyka trafiły oleje arganowe: kulinarny i kosmetyczny.

Tutaj, w tradycyjnym piecu, tuż obok manufaktury, Pani wypiekała tradycyjny chlebek.

 A tu jeszcze Wasz włóczykij, nieogarnięty po podróży, na tle manufaktury i pieca :)

Zainteresowanym polecam artykuł, z którego korzystałam.
Kilka zdjęć wykorzystałam ze stron:
www.multinationalcook.blogspot.com
www.saudiaramcoworld.com
www.planetazdrowie.pl/


piątek, 25 kwietnia 2014

W drodze do Essaouiry

Czas się wziąć za pisanie relacji z kolejnych dni pobytu, bo to już półtora miesiąca od kiedy wróciłam! Och żebym tylko nie zapomniała wszystkiego, o czym chciałam Wam napisać! Nie będzie to już tak szczegółowa relacja, ale mam nadzieję, że dam radę.

Dzień drugi będzie w dwóch częściach, bo strasznie długi post mi wyszedł!:)

Dzień 2 - Agadir - Essouira - Safi

Dzień drugi mojego pobytu w Maroku był zarazem dniem pierwszym objazdówki. Rano powitała nas pani pilot, która swoją drogą jest prawdziwą profesjonalistką! Jestem bardzo zadowolona z tego, że trafiliśmy akurat na nią, i będzie ona na pewno dla mnie swego rodzaju wzorem zawodowym. Cieszę się, że miałam okazję przyglądać się jej pracy.
Pierwszym punktem na trasie po porannym wyruszeniu z hotelu był przystanek na tarasie widokowym, gdzie uwieczniłam kilka pięknych widoczków:



Na tym zdjęciu po lewej stronie widać trasę. I tak przez kilkaset kilometrów ciągnie się ona wraz z brzegiem oceanu, można jechać i jechać :)


Krajobrazy w okolicach Agadiru to przede wszystkim drzewa arganowe. Z których owoców (oliwek) wyrabia się słynny olej arganowy, na który teraz panuje istny szał :)
Co ciekawe okolice Agadiru to jedyne miejsce na świecie, gdzie te drzewa rosną. Próbowano uprawiać je w innych krajach, jednak bezskutecznie. Nawet w innych regionach Maroka nie chcą rosnąć. Jedynym miejscem, gdzie udało się to 'przedsięwzięcie' był Meksyk, ale nic z tego, bo drzewa owszem rosły, ale nie owocowały. A sekret tkwi właśnie w oliwkach tego drzewa, które są ręcznie zbierane przez marokańskie kobiety, a następnie również ręcznie przez nie wytłaczany jest z nich olej. 

A to własnie drzewka arganowe:





Później był czas na wizytę w miejscu, gdzie wyrabia się olej arganowy w tradycyjny sposób. Ale, że to dość ciekawy i dłuższy temat, to myślę, że właśnie następną notkę w całości poświęcę temuż olejowi, zwanemu płynnym berberyjskim złotem :) to tak w ramach projektu Maroko, bo posty wychodzą dość długie, więc nie chcę nikogo zamęczać :)


Plusem podróżowania autokarem jest możliwość podziwiania pięknych widoków. I mimo, że miałam ze sobą książkę, prawie cały czas obserwowałam widoki za oknem. Naprawdę w takim kraju jak Maroko to świetna sprawa. A to dlatego, że krajobrazy są bardzo różne i najzwyczajniej w świecie niespodziewane. Bo ludziom spoza tego kraju Maroko kojarzy się przede wszystkim z pustynią. A to nieprawda! Z resztą sami się przekonacie. Fajne jest to, że krajobrazy są poukładane bardzo tematycznie, niemal jak u nas od morza przez wyżyny aż po góry. Tak tam od pustyni na południu pięknie przechodzimy na zielone widoki północy.